Krótkie o mnie: Jakub Krasny – jestem studentem Zarządzania Kulturą i Mediami UJ oraz redaktorem naczelnym All in UJ – stowarzyszenia działającego bezpośrednio przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Ponadto we wrześniu 2015 roku rozpocząłem współpracę z portalem xiegarnia.pl. Od 4 lat regularnie zajmuje się recenzowaniem książek. Swoje pierwsze teksty publikowałem na portalu Valkiria Network. Miałem także okazję wystąpić w programie telewizyjnym "Myślnik" na TVP2. Do tej pory napisałem ponad 100 tekstów i współpracowałem z Wydawnictwem Literackim, W.A.B., Czarną Owcą, Czarnym, Sine Qua Non, Książkowymi Klimatami, Fabryką Słów, Muzą SA, Insignis, In Rock oraz Vesper. Do swoich największych autorytetów literackich zaliczam Cormaca McCarthy’ego, Orhana Pamuka, Henninga Mankella, Olgę Tokarczuk, Jarosława Grzędowicza, Witolda Gombrowicza. Oprócz literatury moją największą pasją są koncerty.

Fantastycznie było móc znów przenieść się do Skanii – terenu od kilkunastu lat zdominowanego literacko przez postać, kultowego już w świecie kryminałów, Kurta Wallandera. Tym razem machinę czasoprzestrzenną odpaliła Sofie Sarenbrant, która swoją powieścią 36 tydzień debiutuje w bardzo dobrym stylu. Zapewniam, że pióro kolejnej kobiety zasilającej potężną armię Czarnej Owcy wydaje się być ostre. Przygotujcie się na mocną dawkę wrażeń, bez cenzury.

Naprawdę poproszono mnie, bym napisał ten wstęp! Jakbym mógł odmówić! Jakbym nie walczył o taką szansę! Jakbym pozwolił komukolwiek innemu napisać wstęp do albumu, który uważam za najbardziej nowatorski, błyskotliwy i zręcznie wykonany od wielu lat!

Czwarta odsłona retro-kryminalnych przygód komisarza Maciejewskiego wyjątkowo przypadła mi do gustu. Śmiało mogę napisać, że do tej pory to najlepsza część kapitalnego cyklu autorstwa Marcina Wrońskiego. Być może wynika to z faktu, iż trzy poprzednie tomy przeczytałem jednym ciągiem, a na Skrzydlatą trumnę niecierpliwie czekałem. Wydaje mi się jednak, że najbardziej skłoniła mnie ku tej opinii wciągająca fabuła, a także jej konsekwentnie i skrupulatnie utkana konstrukcja.

Historia znudzonej życiem amerykańskiej kury domowej, która poprzez znalezienie pracy w wydawnictwie odkrywa wielką miłość, początkowo wydawała mi się infantylna i błaha. Postanowiłem nie uprzedzać się i bez sugerowania opisem rozpocząć lekturę. To była dobra decyzja. Czterdzieści zasad miłości to jedna z ciekawszych książek, jakie ostatnio wpadły mi w ręce.

XIX wiek, Londyn. Połączenie klasycznej powieści kryminalnej i fantastycznej, utrzymanej w klimacie stricte steampunkowym. Z licznymi nawiązaniami historycznymi i literackimi, w której głównymi bohaterami są autentyczne postacie, a ich zadaniem jest stawienie się na wezwanie króla Anglii. Ramię w ramię, z takimi osobami jak Herbert Spencer czy Oscar Wilde, muszą rozwiązać skomplikowaną zagadkę, zapoczątkowaną spotkaniem z Nakręcanym Człowiekiem. Na dodatek, wszystko opakowane zostało w kapitalną oprawę, nawiązującą stylem do epoki wiktoriańskiej.

O gdybyś w Szeolu mnie schował,
Ukrył, aż gniew twój przeminie
czas mi postawił, kiedy mnie wspomnisz...
Ale czy zmarły ożyje?

Na rynku literackim istnieje kilka wydawnictw oraz serii, których tytuły mogę brać w ciemno, z gwarancją tego, że się nie zawiodę. Jednym z nich niewątpliwie jest warszawski W.A.B ze swoją kryminalną mroczną serią. Głównym powodem mojego zachwytu marką jest fakt, iż wydaje książki znakomitego polskiego pisarza Marka Krajewskiego oraz posiada wyłączność na sprzedawanie w Polce dzieł Szweda Henninga Mankella. Tak i tym razem siadłem bez obaw do czytania Długiego Weekendu Wiktora Hagena.

Jak to już u mnie bywa niecierpliwie czekałem na kolejne spotkanie z Mroczną Serią. Tym razem w moje roztrzęsione łapki wpadła książka autorki z Rosji. Mowa oczywiście o mistrzyni kryminału Aleksandrze Marininie. Wiele słyszałem o pisarce, jednak Obraz Pośmiertny jest pierwszym tytułem, który mogłem (z ogromną radością!) połknąć.

Nieczęsto zdarza mi się sięgać po bajkę lub baśń. Zabierając się za czytanie Kota Alchemika nie nastawiałem się na coś ciekawego. Muszę przyznać, że książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i mimo, iż nie przepadam za tym gatunkiem epiki to dzieło Waltera Moersa bardzo przypadło mi do gustu.

Czy może być lepszy okres na czytanie niż październikowe długie wieczory? (No może poza wolnym dniami w czasie przerwy świątecznej.) Moim zdaniem nie! Szczególnie jeśli "konsumowaną" książką jest Księga Jesiennych Demonów. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko odpowiedniej muzyki oraz dobrego klimatu. Może się to wydawać dziwne, ale czytanie traktuje jako pewnego rodzaju rytuał. Żeby odpowiednio "wejść" w historię potrzebuję specyficznej atmosfery. Muszę przyznać, że przy okazji pożerania dzieła Grzędowicza sprawdziło się to wyśmienicie.

Myślę, że każda osoba interesująca się literaturą fantastyczną, o ile nie czytała, to na pewno słyszała o serii Malowany Człowiek – Petera V. Bretta. Saga okrzyknięta jednym z najlepszych debiutów ostatnich lat zebrała sobie rzesze fanów na całym świecie. W Polsce dodatkowo serii smaczku dodają ilustracje Dominika Brońka – docenione przez samego autora. Muszę przyznać, że jestem wielkim fanem świata wykreowanego przez Bretta i na każdy tom serii czekałem (i nadal czekam!) z wielkim napięciem.

Sięgnąłem niedawno po książkę popularnego ostatnio pisarza Carlosa Ruiza Zafóna pt. Marina. Celem przeczytania tomu miało być chwilowe oderwanie się od fantastyki. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Lektura wydaje się być obyczajową przygodą dwojga młodych ludzi. Powiem jedno – każdego kto tak myśli Marina zaskoczy, zaszokuje i zachwyci.

Uniwersum Metro 2033 to naprawdę niesamowity twór. Autor dwóch tomów cyklu, traktującego o ludziach żyjących w metrze po wojnie atomowej, stworzył ciekawą społeczność międzynarodową. Na portalach w wielu krajach fani serii mogą dodawać swoje własne opowiadania lub dzielić się swoimi pomysłami. Jest to jeden z niewielu oficjalnych, zatwierdzonych przez autora, fan Artów, a już na pewno jednym z największych na taką skalę. Pierwszą książką wydaną w naszym kraju w serii, na oficjalnej licencji Dmityia Glukhovskyego, jest Piter Szymuna Wroczka.

Ostatnią premierą wydawniczą Fabryki Słów w 2011 był kolejny tom przygód Vincenta Sztejera. Płatny zabójca, który po raz kolejny wpakował się w kłopoty musiał uciec w poszukiwaniu nowego zarobku. Oczekiwań nie miałem tak dużych jak przed czytaniem pierwszej części. Tak jak się spodziewałem, otrzymałem trzysta stron pełnych pojedynków, kiepskich dialogów, szablonowej fabuły i masy bezsensownych zabójstw dokonywanych przez głównego bohatera.

Biorąc się do recenzowania trylogii retro kryminalnej Marcina Wrońskiego, postanowiłem, że przeczytam wszystkie tomy jednym ciągiem. Historia komisarza Maciejewskiego tak mnie wciągnęła, iż nie potrafiłem odmówić sobie „mrocznego” maratonu z genialną serią W.A.B’u. Na wstępie chciałem napisać, że ocenianie takich tytułów to czysta przyjemność i gratka dla recenzenta.

Nazwisko Krzysztofa Kąkolewskiego, w środowisku literackim, nie kojarzy się bezpośrednio z kryminałami. Autor wywiadów z hitlerowskimi zbrodniarzami pt. Co u pana słychać? czy Jak umierają nieśmiertelni słynie głównie z poruszania trudnych tematów oraz przedstawiania prozy faktu. Siadając do czytania byłem bardzo ciekawy jak może wyglądać kryminał napisany przez reportera.

Jego książki są sprzedawane w trzydziestu dziewięciu krajach świata. Do tej pory rozeszły się w milionach egzemplarzy. Na podstawie jego dzieł powstały trzy seriale telewizyjne (jeden brytyjski i dwa szwedzkie). Został uhonorowany wieloma prestiżowymi nagrodami literackimi. Jest jednym z najpopularniejszych szwedzkich pisarzy oraz czołowym twórcą kryminałów obyczajowych. Mowa oczywiście o, sześćdziesięciotrzyletnim „ojcu“ literackim komisarza Kurta Wallandera, Henningu Mankellu.

Czy książka Fabryki Słów, której oprawą graficzną zajął się najlepszy duet graficzny w Polsce (Broniek&DarkCrayon) może nie spełnić moich oczekiwań? Pamiętając, że najważniejsza jest treść, z bólem serca muszę stwierdzić, że może. Wobec Sztejera Roberta Forysia miałem duże nadzieje. Otrzymałem książkę wtórną, niezbyt ciekawą i niezwykle monotonną. Całość przypomina przeciętną komputerową grę crpg.

[…] Sojuznieruszymyjriespublik swobodnych,
SpłotiłanawiekiWielikaja Ruś,
Da zdrawstwujetsozdannyj wolej narodow,
Jedinyj, moguczijSowietskij Sojuz! […]