Recenzje koncert

Krótkie o mnie: Jakub Krasny – jestem studentem Zarządzania Kulturą i Mediami UJ oraz redaktorem naczelnym All in UJ – stowarzyszenia działającego bezpośrednio przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Ponadto we wrześniu 2015 roku rozpocząłem współpracę z portalem xiegarnia.pl. Od 4 lat regularnie zajmuje się recenzowaniem książek. Swoje pierwsze teksty publikowałem na portalu Valkiria Network. Miałem także okazję wystąpić w programie telewizyjnym "Myślnik" na TVP2. Do tej pory napisałem ponad 100 tekstów i współpracowałem z Wydawnictwem Literackim, W.A.B., Czarną Owcą, Czarnym, Sine Qua Non, Książkowymi Klimatami, Fabryką Słów, Muzą SA, Insignis, In Rock oraz Vesper. Do swoich największych autorytetów literackich zaliczam Cormaca McCarthy’ego, Orhana Pamuka, Henninga Mankella, Olgę Tokarczuk, Jarosława Grzędowicza, Witolda Gombrowicza. Oprócz literatury moją największą pasją są koncerty.

Po raz trzeci Kraków odwiedziła Belgijska piosenkarka, która łączy w swojej muzyce elementy soulu, reggae, elektroniki, wszystko ubierając w mocno rockowe ramy dzięki mocnej sekcji basowej, głośnej perkusji i gitarze elektrycznej. Jej utwory, na krążku pozornie delikatne, na żywo nabierają zupełnie nowego charakteru.

The Black Dahlia Murder to niewątpliwie zespół, który od dawna chciałem zobaczyć i usłyszeć na żywo, dlatego gdy tylko wiadomość o ich wizycie w naszym kraju obiegła Polskę czekałem na newsa o koncercie w krakowskiej Fabryce. Renoma zespołu, charakter miejsca, dotychczasowi goście odwiedzający Zabłocie – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że amerykanie powinni odwiedzić gród Kraka – niestety ogłoszone zostały jedynie daty w Warszawie i Wrocławiu. Nie miałem wątpliwości gdzie spędzę jeden z lipcowych wieczorów. Wybór padł na Wrocław i klub Liverpool – 13 lipca 2015 roku.

Dawno nie byłem na koncercie, na którym od początku do końca podobały mi się wszystkie występy. Nie żałowałem ani chwilę, że przyszedłem wcześniej i mogłem cieszyć uszy wszystkimi planowanymi wykonami.

Rotunda pękająca w szwach, pełne balkony, bardzo długie kolejki do szatni, transmisja piętro niżej dla tych, którzy nie zmieścili się w głównej sali – nie ma się co dziwić – karawana (a dokładnie dwa tiry i autobus) pod szyldem Gogol Bordello przybyła do miasta, dając w sumie w Polsce trzy koncerty, rozpoczynające europejską trasę „Crack the Case Tour”. Biletów od dawna nie można było zdobyć, dlatego ten, kto tego dnia znalazł się na koncercie, mógł nazwać się szczęściarzem. Dlaczego Gogol Bordello wzbudza tak wiele emocji?

Listopad. Piątkowy wieczór. Możliwości do spędzenia czasu tak wiele, a jednak dziwnym trafem znów znalazłem się w Fabryce. Nie będę owijał w bawełnie – nie miałem nawet przez sekundę wątpliwości, że dobrze wybrałem miejsce. Na bardzo podobnym wydarzeniu jak to z 21 listopada byłem już 5 kwietnia, także na Zabłociu. Wówczas pomiędzy Besides a Tides From Nebula grał nie Krzysztof Zalewski, a Obsure Sphinx. Bardzo dobrym rozwiązaniem okazało się postawienie pomiędzy post-rockowymi zespołami instrumentalnymi artystów z zupełnie innej bajki. Gdyby zagrali pod rząd, na pewno siła oddziaływania byłaby słabsza. O ile na wiosnę mieliśmy do czynienia z post-metalem z blackowym zacięciem, tak teraz zagrał muzyk ze sceny rocka alternatywnego.

Koncert Opethu, który odbył się 27 października tego roku, był maratonem przez całą ich dotychczasową dyskografię (poza pominiętą debiutancką płytą Orchid), który pokazał, jak przez 25 lat zespół ewoluował – od potężnych ponad piętnastominotwych utworów prog-blackowych po balladowo-jazzowe kompozycje z najnowszych wydań. Wielkiego zaskoczenia nie było – publika w warszawskiej Progresji dostała potężną, dwugodzinną dawkę szlagierów szwedzkiej formacji. Najpierw zabrzmiały dwa utwory z najnowszego krążka Pale Communion (Eternal Rains Will Come i Cusp of Eternity).

Pod dwóch edycjach prezentowania filmów z muzyką na żywo na krakowskich Błoniach i czterech edycjach w Hali Ocynonowni Arcelor Mittal, przyszedł czas na Kraków Arenę. Pierwszy raz muzyka filmowa zagościła w niej na początku czerwca. Z okazji Dnia Dziecka wraz z muzyką na żywo prezentowano tam najlepsze kompozycje z bajek Pixara. Było to wydarzenie towarzyszące i zapowiadające wrześniowy Festiwal Muzyki Filmowej. Mimo iż koncert został profesjonalnie przeprowadzony, aranżacje fenomenalnie wykonane, a dobór fragmentów bajek z najwyższej półki, to był tak naprawdę namiastką tego, co wydarzyło się kilka miesięcy później – w dniach 25–28 września. Skala 7 edycji Festiwalu była naprawdę ogromna – a plejada gwiazd, które odwiedziły Kraków, przerosła marzenia największych maniaków muzyki filmowej.