Recenzje Fabryka Słów

Krótkie o mnie: Jakub Krasny – jestem studentem Zarządzania Kulturą i Mediami UJ oraz redaktorem naczelnym All in UJ – stowarzyszenia działającego bezpośrednio przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Ponadto we wrześniu 2015 roku rozpocząłem współpracę z portalem xiegarnia.pl. Od 4 lat regularnie zajmuje się recenzowaniem książek. Swoje pierwsze teksty publikowałem na portalu Valkiria Network. Miałem także okazję wystąpić w programie telewizyjnym "Myślnik" na TVP2. Do tej pory napisałem ponad 100 tekstów i współpracowałem z Wydawnictwem Literackim, W.A.B., Czarną Owcą, Czarnym, Sine Qua Non, Książkowymi Klimatami, Fabryką Słów, Muzą SA, Insignis, In Rock oraz Vesper. Do swoich największych autorytetów literackich zaliczam Cormaca McCarthy’ego, Orhana Pamuka, Henninga Mankella, Olgę Tokarczuk, Jarosława Grzędowicza, Witolda Gombrowicza. Oprócz literatury moją największą pasją są koncerty.

Przyszłość Grzędowicza nie jawi się w jasnych kolorach – bliżej jej do Pompejów niż zielonej wyspy szczęśliwości. Szerzą się ekstremizmy, podziały społeczne stają się coraz bardziej widoczne, zaczyna brakować surowców, rozwój technologiczny wcale nie zapewnia ludziom pomyślności, a kontrolą obyczajów i podstawowych potrzeb, takich jak żywność, zajmują się ludzie okrutni, tonący w luksusie, nie posiadający żadnych barier moralnych.

Szósta odsłona demonicznych przygód autorstwa Petera V. Bretta to następny epizod wciągający w coraz bardziej mroczny i brutalny świat. Cykl rozpoczęty Malowanym Człowiekiem, ma widoczną cechę wspólną z sagą przygód Harry’ego Pottera. Obie serie zaczynają się dosyć niewinnie, przypominają bajki, większość bohaterów to dzieci. Jednak z każdym tomem dochodzi coraz więcej wątków nie tylko brutalnych, ale także wymagających więcej skupienia i dojrzałości od czytelnika. W obu przypadkach, czytając książki zarówno J.K. Rowling jak i Petera V. Bretta, miałem nieodparte wrażenie, że dorastają równolegle ze mną.

Polskiej odpowiedzi na Zmierzch część druga. Na dodatek lepsza od poprzedniej! Andrzej Pilipiuk pokazał, że jest mistrzem krótkiej formy. Wampirze wersety zdecydowanie lepiej prezentują się w postaci opowiadań, aniżeli w formie powieści. Co ciekawe, Wielki Grafoman powiązał wszystkie jedenaście przygód warszawskich wampirów kilkoma szczegółami, które łączą je w spójny i kompletny zbiór.

Od kiedy pierwszy raz miałem styczność z literaturą Petera V. Bretta, na niewiele rzeczy czekam tak, jak na ukazanie się kolejnych części jego demonicznego cyklu. Nieważne, że saga składa się już z sześciu tomów, a jej koniec nie zapowiada się rychło. O losach Jardira i Arlena mógłbym czytać bez końca.

Gdyby do jednego kotła wrzucić Boską Komedię, film science-fiction Wyspa (2005), obrazy Boscha i Memlinga, a to wszystko doprawić szczyptą wyobraźni doświadczonego, polskiego pisarza fantasy, wyszłaby z tego powieść właśnie taka, jak Portal zdobiony posągami. Jeśli chodzi o nawiązania do dzieła Dantego, to podobieństwa widoczne są gołym okiem, jak chociażby tytuły rozdziałów (Il Inferno, Il Refrigerio, Il Purgatorio, Il Paradiso) czy liczba podrozdziałów – 100 - czyli dokładnie tyle, ile jest pieśni w Boskiej Komedii. Więcej zdradzać nie zamierzam - zabawa w detektywa to kolejny bodziec wywołujący ciekawość i pozwalający wyciągnąć jak najwięcej z lektury książki.

Czy Jakub Wędrowycz może się znudzić? Czy siódmy tom opowiadań powinien być ostatnim w cyklu? Czy fani nasycili się już Wojsławickimi opowieściami?
Wszystko wskazuje na to, że na każde z tych pytań można śmiało odpowiedzieć stanowcze - nie! Biorąc pod uwagę ilość przeróżnych inicjatyw związanych z kultem Jakuba Wędrowcza, w żadnym wypadku nie można mówić o tendencji schyłkowej famy egzorcysty-amatora. Dni Jakuba Wędrowycza, gra karciana, Wędrowycz TV, komiks, pamiętnik Jakuba W, koszulki, a teraz nawet inicjatywa stworzenia pomnika - to tylko część, ze znanych powszechnie form czczenia bohatera.

XIX wiek, Londyn. Połączenie klasycznej powieści kryminalnej i fantastycznej, utrzymanej w klimacie stricte steampunkowym. Z licznymi nawiązaniami historycznymi i literackimi, w której głównymi bohaterami są autentyczne postacie, a ich zadaniem jest stawienie się na wezwanie króla Anglii. Ramię w ramię, z takimi osobami jak Herbert Spencer czy Oscar Wilde, muszą rozwiązać skomplikowaną zagadkę, zapoczątkowaną spotkaniem z Nakręcanym Człowiekiem. Na dodatek, wszystko opakowane zostało w kapitalną oprawę, nawiązującą stylem do epoki wiktoriańskiej.

Do piątej podróży wgłąb świata sepii pióra Andrzeja Pilipiuka byłem przygotowany rewelacyjnie. Świadomy co mogę spotkać na swojej drodze z miłą chęcią otworzyłem najnowszy zbiór jego dzieł. Nie zaskoczyły mnie wyprawy wgłąb Rosji, do Skandynawii czy praca na wykopaliskach. Nie zdziwiło mnie także ponowne spotkanie Roberta Storma czy doktora Skórzewskiego. Doskonale wiedziałem, że nie może zabraknąć szczypty PRL’u, archeologii, kryptozoologi, tajemniczych przedmiotów oraz niebezpiecznych chorób. Kolejna podróż w czasie sprawiła mi nie mniejszą przyjemność niż poprzednie.

Każdy, kto mnie, choć trochę zna wie, iż jestem wielkim fanem kryminałów, steampunkowych opowieści oraz bardzo cenię lubelską firmę Fabryka Słów. Połączenie tych trzech elementów wydawało mi się niemożliwe. A jednak! Kilka miesięcy temu wydawnictwo ogłosiło, że zamierza przetłumaczyć głośne dzieło Marka Hoddera – Dziwną sprawę skaczącego Jacka. Dlaczego głośne? Otóż autor dostał za tą książkę nagrodę Philipa K. Dicka, a pozycję poleca sam Michael Moorcock.

Aparatus. Curiosum. Unikat. Czy warto go w ogóle dotykać? Warto! Otwórz i wsłuchaj się w echo dawno minionych wydarzeń.

Na tę książkę czekałem dwa lata. Początkowo nie wiedząc czy w ogóle zostanie napisana, w głębi duszy liczyłem, że kiedyś się ukaże. Zdecydowanie warto mieć swoje literackie marzenie! Od kiedy pierwszy raz miałem styczność z antologią Andrzeja Pilipiuka 2586 kroków jestem spragniony opowiadań pisarza i chcę więcej, więcej i więcej…

Ostatnią premierą wydawniczą Fabryki Słów w 2011 był kolejny tom przygód Vincenta Sztejera. Płatny zabójca, który po raz kolejny wpakował się w kłopoty musiał uciec w poszukiwaniu nowego zarobku. Oczekiwań nie miałem tak dużych jak przed czytaniem pierwszej części. Tak jak się spodziewałem, otrzymałem trzysta stron pełnych pojedynków, kiepskich dialogów, szablonowej fabuły i masy bezsensownych zabójstw dokonywanych przez głównego bohatera.

Czy może być lepszy okres na czytanie niż październikowe długie wieczory? (No może poza wolnym dniami w czasie przerwy świątecznej.) Moim zdaniem nie! Szczególnie jeśli "konsumowaną" książką jest Księga Jesiennych Demonów. Do pełni szczęścia brakuje mi tylko odpowiedniej muzyki oraz dobrego klimatu. Może się to wydawać dziwne, ale czytanie traktuje jako pewnego rodzaju rytuał. Żeby odpowiednio "wejść" w historię potrzebuję specyficznej atmosfery. Muszę przyznać, że przy okazji pożerania dzieła Grzędowicza sprawdziło się to wyśmienicie.

Myślę, że każda osoba interesująca się literaturą fantastyczną, o ile nie czytała, to na pewno słyszała o serii Malowany Człowiek – Petera V. Bretta. Saga okrzyknięta jednym z najlepszych debiutów ostatnich lat zebrała sobie rzesze fanów na całym świecie. W Polsce dodatkowo serii smaczku dodają ilustracje Dominika Brońka – docenione przez samego autora. Muszę przyznać, że jestem wielkim fanem świata wykreowanego przez Bretta i na każdy tom serii czekałem (i nadal czekam!) z wielkim napięciem.

Czy książka Fabryki Słów, której oprawą graficzną zajął się najlepszy duet graficzny w Polsce (Broniek&DarkCrayon) może nie spełnić moich oczekiwań? Pamiętając, że najważniejsza jest treść, z bólem serca muszę stwierdzić, że może. Wobec Sztejera Roberta Forysia miałem duże nadzieje. Otrzymałem książkę wtórną, niezbyt ciekawą i niezwykle monotonną. Całość przypomina przeciętną komputerową grę crpg.

[…] Sojuznieruszymyjriespublik swobodnych,
SpłotiłanawiekiWielikaja Ruś,
Da zdrawstwujetsozdannyj wolej narodow,
Jedinyj, moguczijSowietskij Sojuz! […]