Selah Sue w Klubie Studio

Po raz trzeci Kraków odwiedziła Belgijska piosenkarka, która łączy w swojej muzyce elementy soulu, reggae, elektroniki, wszystko ubierając w mocno rockowe ramy dzięki mocnej sekcji basowej, głośnej perkusji i gitarze elektrycznej. Jej utwory, na krążku pozornie delikatne, na żywo nabierają zupełnie nowego charakteru. Koncert był niezwykle energetyczny, drobna Selah Sue żywiołowo prezentowała swoje utwory, będąc w ciągłym kontakcie z publicznością. Z twarzy muzyków, przez cały koncert, nie schodził uśmiech – wspólnie wytworzyli naprawdę miłe nie tylko dla ucha, ale również oka widowisko.

Nie spodziewałem się, że koncert tak kupi moją uwagę! Dawno nie uczestniczyłem w tak dobrze nagłośnionym wydarzeniu, wyraźnie było słychać wszystkie instrumenty, a co najważniejsze wokal artystki, mimo tego, że dominowała sekcja basowa. Koncert w Klubie Studio to było 1,5 h naprawdę intensywnej, wciągającej, i niewątpliwie zaskakującej zabawy. Agencja Knock Out Productions, znana głównie z organizowania koncertów z ciężką muzyką, tym razem zaprosiła do posłuchania pięknego głosu filigranowej wokalistki z Belgii.

Przed gwiazdą wieczoru swoje umiejętności muzyczno-wokalne prezentował solista Kuba Kubica – operujący zarówno głosem, jak i konsolą. Krakowski artysta łączy w swojej muzyce spokojny wokal z mocno elektronicznym brzmieniem. SoundQ, bo tak brzmi nazwa jego projektu, nie nawiązał dobrego kontaktu z publicznością i wypadł bardzo blado w porównaniu do artystki, którą supportował. Szkoda bo miał duże pole do popisu.

Równo o 20.30 na scenę weszła Selah Sue. Rozpoczęło się od kameralnej wersji I Love You, Porgy, w akompaniamencie samych klawiszy. Utwór został skomponowany przez George'a Gershwina, do którego słowa ułożył starszy brat kompozytora Ira. Kompozycja pochodzi z opery Porgy and Bess, ale największą popularność zyskała dzięki wykonaniu jej przez takie postaci jak Nina Simone czy Billie Holiday.

Następnie na zmianę prezentowane były po dwa numery z dwóch krążków, które Selah Sue wydała do tej pory. Najpierw z jej ostatniego albumu Reason, który ukazał się rok temu osiągając w ojczyźnie wokalistki pierwsze miejsce na listach sprzedaży. Zaczęło się od tytułowej piosenki, a następnie Daddy. Później utwory z Selah Sue – Black Part Love i numer, który niewątpliwie przyniósł jej największą sławę - This World, będący tłem w reklamie Kinder Bueno. Popularność kompozycji została wykorzysta do tego, by w jej czasie każdy z muzyków znajdujących się na scenie miał możliwość zaprezentowania swojego warsztatu. I tak po kolei można było usłyszeć solówki na gitarze basowej, klawisze, gitarę elektryczną, perkusję i czarnoskórą wokalistkę wspomagającą chórkami gwiazdę wieczoru. Później Fear Nothing, Sadness, jak sam tytuł wskazuje mocno reggae'owy Raggamuffin.

Oprócz wspomnianego This World, najbardziej w pamięci zapadł mi Peace of mind ukazujący całe spektrum możliwości wokalnych artystki, od delikatnego, soulowego, przez krzyk, aż po rap.

Później dwie kompozycje z ReasonAlone i Together oraz Crazy Sufferin Style z Selah Sue. Na bisie publiczność mogła wybrać sobie z repertuaru Belgijki piosenki, które wokalistka zaśpiewa w wersji akustycznej – wśród życzeń znalazła się m.in. Fyah, fyah.

Fot. Karolina Jarubasz

Pełna fotorelacja do obejrzania tutaj

Selah Sue w Klubie Studio
Rok wydania: 
2016

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.