"Uległość" - recenzja

Orhan Pamuk musiał wyjechać z Turcji, gdy pisał o rzezi Ormian, nad Salmanem Rushdie za „Szatańskie wersety” nadal wisi fatwa nałożona przez Chomeiniego. Michel Huellebecq dołącza do grona pisarzy mających na pieńku ze światem Islamu, po raz kolejny udowadniając, że w XXI wieku nadal można opublikować książkę kontrowersyjną, która poruszy cały świat, nie tylko literacki. Dolewając oliwy do ognia premiera jego najnowszej książki zbiegła się w czasie z zamachem na redakcję Charlie Hebdo, w której wśród dwunastu ofiar był bliski znajomy francuskiego pisarza. Kwestią czasu był wybuch medialny, a co za tym idzie sukces wydawniczy. Natomiast sam autor zrezygnował z promocji książki w stolicy Francji.

Najnowsza książka Houellebecqa to pozycja wpisująca się w nurt literatury historii alternatywnej. Po raz kolejny w możliwej, ale jednak fikcyjnej fabule pojawiają się postaci autentyczne – politycy, artyści, celebryci, dzięki czemu wydaje się ona tak wiarygodna. Jest rok 2022 – do ostatniej tury wyborów prezydenckich przechodzą kandydaci konserwatywni. Z tą różnicą, że po jednej stronie barykady mamy Marine Le Pen – kandydatkę Frontu Narodowego, a po drugiej Ben Abbesa – kandydata Bractwa Muzułmańskiego – ostatecznie to ten drugi będzie rządził krajem. Po kompromitacjach i kiepskiej kampanii partii lewicowych, zmęczeni socjaldemokratycznymi rządami Francuzi stają przed wyborem, którego wynik diametralnie zmieni sytuację w Europie, poszerzy Unię o arabskie kraje basenu Morza Śródziemnego, wpłynie na media, rytm życia społeczeństwa, modę. Najważniejszą zmianą będzie jednak reforma edukacyjna – priorytetowa kwestia poruszana przez środowiska muzułmańskie.

W głównej mierze tak liczną reprezentację we Francji przybysze ze wschodu zawdzięczają lewicowej władzy i uległej w stosunku do nich polityce rządu oraz Unii Europejskiej. Z czasem gdy imigrantów, a co za tym idzie ich rodzin, zaczęło przybywać pojawił się problem ich reprezentacji politycznej. Po której stronie barykady tak liczna grupa społeczna ma się opowiedzieć?

Z jednej strony muzułmanom powinno być po drodze z partiami lewicowymi, socjalistycznymi dzięki którym dotarli do Francji, mają zapewnioną pomoc socjalną i z oczywistych względów są przez nie lepiej postrzegani niż przez chociażby Front Narodowy. Z drugiej strony wartości muzułmańskie, opierające się w głównej mierze na religii, są zdecydowanie bardziej konserwatywne, najważniejsza jest rodzina i edukacja w duchu Księgi – co ewidentnie stawia ich bliżej niechętnych imigrantom środowiskom politycznym. Houellebecq znajduje odpowiedź na to pytanie – przewiduje powstanie i niebywały sukces Bractwa Muzułmańskiego.

Fabuła przedstawiona jest z perspektywy wykładowcy literatury na Sorbonie, specjalisty od prozy dziewiętnastowiecznej, a w szczególności dorobkowi Jorisa-Karla Huysmansa, któremu Francois poświęcił doktorat i habilitację. Wiedzie mu się całkiem dobrze, pensja akademicka starcza mu na życie ponad stan, większość czasu spędza na czytaniu, pisaniu i przelotnych romansach. Ponownie główny bohater Houellebecqa jest samotnikiem i niewątpliwie ma wiele wspólnego z samym autorem książki, francuski pisarz jest znany z wątków autobiograficznych, co moim zdaniem nadaje autentyczności jego prozie. Francois nie jest specjalistą od polityki, do momentu zamieszek związanych z drugą turą wyborów w 2022 roku niespecjalnie interesował się ruchami na scenie politycznej, samego siebie określając jako akademickiego lewicowca, jednak głównie ze względu na przewagę aktywności kulturalno-naukowej środowiska. Główny bohater zostaje wciągnięty w wir wydarzeń, ściera się w dyskusjach z ludźmi ze wszystkich stron barykady. Ze względu na zmiany jakie nowa władza wprowadza na Sorbonie śledzimy nieuchronną przyszłość Francji pod dyktatem muzułmańskim.

W „Uległości” o dziwo nie ma widocznej krytyki islamu. Tytuł dosłownie odnosi się do nadmiernej tolerancji, nieprzemyślanej polityki imigracyjnej i wygórowanych oczekiwaniach ze strony społeczeństwa francuskiego względem przyjezdnych. Fakt we Francji zostają wprowadzone reguły bliższe ideałom muzułmańskim, zmiany jednak zostają wprowadzone na własne życzenie Francuzów – wszystko odbyło się w duchu demokratycznym, tak ważnym dla ich dumy narodowej.

Najszybciej zmiany widać w świecie nauki – priorytetowej dziedzinie dla islamskiej władzy. Zwolnieni zostają profesorowie, którzy nie chcieli przyjąć religii Mahometa, na ścianach pojawiają się sury Koranu, dziewczęta noszą zasłonięte twarze, a Francois zaproszony na koktajl inaugurujący rok akademicki widzi wokół siebie jedynie mężczyzn. Co ciekawe pensje wykładowców-muzułmanów rosną, dotacje na badania i renowacje uczelni przekraczają najśmielsze oczekiwania, a wszystko za sprawą oligarchów z Bliskiego Wschodu pompujących kapitał w rozwój (o ironio!) islamskiej Sorbony – serca Francuskiej edukacji i chluby narodowej.

Kolejną ważną kwestią poruszaną w książkach Houellebecqa jest miłość, stosunek społeczny do związków, a co za tym idzie sztandarowa dla jego prozy seksualność. W „Cząstkach elementarnych” pisał o pokoleniu ’68, hipisach, beatnikach, komunistach i anarchistach, a co za tym idzie schyłkowi „małżeństwa z rozsądku”. Opisywane środowiska które sprzeciwiały się ślubom pragmatycznym, korzystnym ekonomicznie, a niekoniecznie uczuciowo zwracały uwagę na fakt, że czasy pokoju pozwalają na śluby z miłości, wielu z nich „oczekiwało na zakochanie się”. O dziwo był to jeden z niewielu wspólnych mianowników jakie w dyskursie społecznym te grupy miały z duchownymi ponieważ „kościół katolicki, który zawsze z rezerwą spoglądał na stosunki pozamałżeńskie, entuzjastycznie przyjął rewolucję w stronę małżeństwa z miłości”. W „Uległości” niczym w sinusoidzie mamy do czynienia z powrotem do ślubów na modłę muzułmańską – racjonalnych, korzystnych dla społeczeństwa, rodziny, dobra kraju. Dobrym przykładem może być przedstawiona rzesza wykładowców Sorbony, którzy skorzystali na możliwości posiadania kilku żon, niekoniecznie pełnoletnich. Islamska władza wg Houellebecqa oprócz edukacji głównie wpłynie na seksualność społeczeństwa – już samo zaostrzenie rygoru w stosunku do strojów kobiet na ulicach, nie mówiąc o zlikwidowaniu koedukacyjnych klas i ewidentnej gradacji roli płci pięknej odbije się czkawką, a na ocknięcie się z tolerancyjnego, liberalnego letargu będzie już za późno.

W „Uległości” nie ma tak wiele miejsca poświęconego opisowi życia seksualnego – ewidentnie miała to być książka o krytyce społeczeństwa, skupiająca się wokół problemów politycznych, co uważam za bardzo dobry ruch – erotykę autor wyeksploatował w „Platformie” i „Cząstkach elementarnych”.

W Houellebecqu ponownie jest dużo Houellebecqa - „Uległość” to melancholijna, ironiczna, momentami niezwykle zabawna, ale jednocześnie bardzo poważna powieść. Autor „Platformy” doskonale rozpracowuje i opisuje francuskie społeczeństwo, wytykając mu najdrobniejsze wady, nie zostawia na nim suchej nitki. Jego niebywały sukces odczytuje jako ciche pogodzenie się społeczeństwa kraju sera i winnej latorośli z jego konstruktywną krytyką. Z wielką chęcią będę obserwował polityczną kondycję Francji z perspektywy tej książki. Zwłaszcza w nasilającym się kryzysie imigranckim Unii Europejskiej. Serdecznie polecam – nie przez przypadek „Uległość” została nazwana najgłośniejszą premierą roku. Daje do myślenia!

"Uległość" - recenzja
Autor książki: 
Rok wydania: 
2015

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.