O Ennio Morricone i koncercie w Kraków Arenie

Ogólnoświatowa trasa, dyrygowanie niemal 160 osobową orkiestrą, prawie trzygodzinny set koncertowy, trzydzieści utworów - to wszystko pod batutą 86 letniego mężczyzny. Wielki włoski kompozytor, w doskonałej formie odwiedził Kraków, dając z siebie tyle mocy, ile nie jest w stanie wykrzesać niejeden nastolatek. Jedno z największych wydarzeń muzycznych 2015 roku w Polsce już za nami - Ennio Morricone przedstawił ponad 50 lat swojego pięknego, artystyczno-zawodowego życia podczas koncertu wchodzącego w skład trasy, adekwatnie nazwanej, My life in Music World Tour. Do Krakowa wraz z maestro przyjechali muzycy z  Czech National Symphony Orchestra oraz chórzyści z węgierskiego Kodály Choir.

Ennio Morricone to jeden z największych kompozytorów i twórców muzyki filmowej XX i XXI wieku. Przez przeszło pięćdziesiąt lat, od debiutu w 1961 roku (Faszysta), do dziś stworzył muzykę do przeszło pięciuset (500!) produkcji. W tym czasie zdobył niezliczoną ilość nagród i zebrał uznanie na całym świecie. Włoski kompozytor, na przestrzeni lat był doceniany za wiele ścieżek dźwiękowych, a Dwa Złote Globy (Człowiek legenda, Misja), trzy nagrody Brytyjskiej Akademii BAFTA (Cinema Paradiso, Dawno temu w Ameryce, Niebiańskie dni), Europejska Nagroda Filmowa (Koneser) zdobywane za różne filmy pokazują, że nie jest kompozytorem jednej kompozycji. Kolejnym świadectwem uznania był przyznany w 2007 roku honorowy Oscar za całokształt twórczości. Morricone nigdy nie bał się łączenia muzyki klasycznej z jazzem, muzyką rockową czy elektroniką. Mimo sędziwego wieku kompozytor jest w doskonałej formie, a jego utwory w niczym nie ustępują twórczości młodych twórców. W Polsce Morricone jest znany przede wszystkim dzięki muzyce z popularnych w czasach PRL-u westernom, puszczanych w telewizji publicznej.

Idąc ulicą Lema w stronę Kraków Areny myślałem tylko o zbliżającym się koncercie. Moją uwagę przykuła jednak wielka reklama wielkiego wydarzenia muzycznego Godfather in live concert, który ma odbyć się 11 października w tejże hali. Mając na uwadze jeszcze zbliżający się majowy Festiwal Muzyki Filmowej po raz kolejny mogłem poczuć się dumny z mieszkania w Krakowie. Nigdy nie sądziłem, że na żywo zobaczę takich twórców jak Hans Zimmer, Dario Marianelli, Gary Schyman, Elliot Goldenthal, czy Patrick Doyle. W najśmielszych snach nie sądziłem, że kiedykolwiek zobaczę koncert orkiestry, który we własnej osobie będzie dyrygować maestro Ennio Morricone. A jednak…

Zaczęło się od tematu z Nietykalnych. Pierwszy utwór płynnie przeszedł w Deborah’s Theme. Później takie klasyki jak Dawno temu w Ameryce, Człowiek legenda, H2S. Następnie numer, który utkwi mi na długo w pamięci - główny motyw z filmu Klan Sycylijczyków. Po utworze Come Maddalena przyszedł czas na najbardziej wyczekiwany punt programu - muzykę z tzw. spaghetti westernów, które bez reżyserii Sergio Leone, zawadiackiego uśmiechu Clinta Eastwooda i muzyki Ennio Morricone nie miałyby prawa bytu. Na scenę weszła niezastąpiona Susanna Rigacci. Pierwsze, charakterystyczne dźwięki z filmu Dobry, zły i brzydki wywołały (pewnie nie tylko u mnie) szybsze bicie serca, a całą Kraków Arenę ogarnęła fala oklasków. Następnie Pewnego razu na Dzikim Zachodzie oraz Garść dynamitu. Przed przerwą musiał jednak przyjść czas na najważniejszy utwór - Ecstasy of gold - pochodzący z jednej z najbardziej znanych scen w historii kina - końcówka filmu Dobry, Zły i Brzydki.

Po dwudziestominutowej przerwie przyszedł czas na kolejne szlagiery - Chi mai  z filmu Jerzego Kawalerowicza, wzruszający motyw rozpoczynający się od solowej gry na fortepianie Cinema Paradiso, tematy z Maleny, Bitwy o Algier oraz monumentalny Abolisson z Queimady. W między czasie pojawiły się mniej znane kompozycje, jak ta z filmu Klasa robotnicza idzie do raju. Na sam koniec setu kolejne klasyki, tym razem z filmu Misja. Na scenę wkroczyła polska sopranistka Joanna Skubas. Niezbyt fortunnie wykonała utwór Gabriel’s Oboe - widoczna była trema, która mocna ograniczyła jej możliwości wokalne - to był jedyny minus całego wieczoru. Następnie Falls i Earth as It is in Heaven.

Widzów zebranych na koncercie pożegnały ponownie zagrane utwory Ecstasy of gold oraz On Earth as It Is in Heaven. Ennio Morricone pozostawił niesamowite wspomnienia, opowiadając historię swojego życia muzyką. Wieczór 14 lutego, był niewątpliwie jednym z najważniejszych w moim życiu. Jako fan muzyki filmowej byłem w pełni zadowolony.

Publiczność w Kraków Arenie, mimo wysokiej ceny biletów, dopisała. Oczywiście widoczne były wolne krzesełka na trybunach, na szczęście wszystkie miejsca na płycie zostały zajęte. Plusem ograniczonej ilości biletów oraz ich ceny było stosowne zachowanie widowni. Cztery owacje na stojąco, sporadyczne wyciąganie telefonów i zachowywanie ciszy przywróciło mi wiarę w kulturę na tak dużych wydarzeniach. Ze łzami w oczach, po spełnionym marzeniu opuszczałem halę, wykraczając myślami kilka miesięcy wprzód do majowego Festiwalu Muzyki Filmowej.
 

O Ennio Morricone i koncercie w Kraków Arenie
Rok wydania: 
2015

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.