1913. Rok przed burzą - recenzja

Gertrude Stein, Pablo Picasso, Henri Matisse, Franz Kafka, Carl Gustav Jung, Sigmund Freud, Thomas Mann, Gustav Klimt, Ludwig Wittgenstein, Marcel Proust, Adolf Hitler, Józef Stalin, Lenin… 

Trudno uwierzyć, ale to jeszcze niepełna obsada książki 1913. Rok przed burzą. Niełatwo sobie w ogóle wyobrazić, że te wszystkie postaci żyły w jednym czasie i w większości znały się bardzo dobrze. Mówi się, że od przybytku głowa boli. Nie w tym wypadku – Florian Illies wykonał tytaniczną pracę, wnikliwie studiując życiorysy tych wszystkich znanych ludzi, i stworzył nieprzeciętnie ciekawą książkę. Śledzimy konflikt Junga z Freudem, miłosne problemy Kafki, problemy ze sprzedażą dzieł Picassa i Matisse’a, powstawanie Śmierci w Wenecji Tomasza Manna, hipotetyczne spotkanie Stalina i Hitlera w jednym z wiedeńskich parków. A to tylko wierzchołek góry lodowej atrakcji. 

Fabuła książki zahacza głównie o cztery miasta: Paryż, Wiedeń, Monachium i Berlin. Nic dziwnego – na początku XX wieku były to jedne z największych ośrodków kulturalnych na świecie. Na czym polega koncept książki Illiesa? Mamy rok 1913. Jak sugeruje tytuł, jest to ostatni rok przed burzą – wybuchem I wojny światowej. Miesiąc po miesiącu odkrywamy życie wielkich ludzi, zaserwowane nam w niewielkich, kilkunastozdaniowych dawkach. Autor zwrócił przede wszystkim uwagę na sprawy osobiste, relacje międzyludzkie, rozterki, problemy wewnętrzne i przemyślenia bohaterów. Pokazał ich z takiej strony, z jakiej nie są powszechnie znani. Skrzętnie analizując listy, pamiętniki i wspomnienia, stworzył niesamowicie ciekawą lekturę, która prawie każdą stroną zaskakuje. Oczywiście nie brakuje też przeczuć, jakie wielcy mieli w związku z nadchodzącą katastrofą. 

Jednak po przeszło stu stronach zachwytów i niedowierzania – jak to możliwe, by tylu znakomitych ludzi mogło żyć obok siebie – entuzjazm związany z lekturą trochę opadł. Nagromadzenie epizodów oraz, chociaż chronologiczna, mało płynna narracja, mimo zgrabnego języka i dobrego pomysłu, spowodowały, że nie czytało się tej książki w pełni przyjemnie. No, ale taki był zamysł – twór Illiesa to tak naprawdę zbiór ciekawostek. 

1913. Rok przed burzą traktuję jako świetną atrakcję. Oprócz niewątpliwej zabawy, jaką autor miał, odkrywając losy wszystkich bohaterów książki, nie byłoby jej, gdyby nie jego rzetelna praca. Profesjonalizmu dopełnia bardzo obszerna bibliografia rodem z pracy naukowej. Jest to obowiązkowa książka dla fanów filmu O północy w Paryżu. Musimy pamiętać, że nie jest to studium historyczne, a swobodna, fabularyzowana interpretacja i próba ukazania, jak mógł wyglądać ów „rok przed burzą”. Istotne tutaj jest nastawienie – nie można jej traktować w pełni poważnie.

1913. Rok przed burzą - recenzja
Autor książki: 
Rok wydania: 
2014
Wydawca: 

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.