7. Festiwal Muzyki Filmowej - relacja

Pod dwóch edycjach prezentowania filmów z muzyką na żywo na krakowskich Błoniach i czterech edycjach w Hali Ocynonowni Arcelor Mittal, przyszedł czas na Kraków Arenę. Pierwszy raz muzyka filmowa zagościła w niej na początku czerwca. Z okazji Dnia Dziecka wraz z muzyką na żywo prezentowano tam najlepsze kompozycje z bajek Pixara. Było to wydarzenie towarzyszące i zapowiadające wrześniowy Festiwal Muzyki Filmowej. Mimo iż koncert został profesjonalnie przeprowadzony, aranżacje fenomenalnie wykonane, a dobór fragmentów bajek z najwyższej półki, to był tak naprawdę namiastką tego, co wydarzyło się kilka miesięcy później – w dniach 25–28 września. Skala 7 edycji Festiwalu była naprawdę ogromna – a plejada gwiazd, które odwiedziły Kraków, przerosła marzenia największych maniaków muzyki filmowej.

Wszystkie wydarzenia Festiwalu Muzyki Filmowej zostały wzorowo przeprowadzone. Z roku na rok skala, ranga i grono odbiorców wydarzenia wzrastają. Coraz więcej można przeczytać o FMF-ie na zagranicznych portalach oraz w prasie. Do tej pory gościli w Krakowie znakomici goście, ale tegoroczny skład pokazuje, jak ważnym wydarzaniem w skali światowej stał się ten Festiwal. Oprócz czterech koncertów głównych odbyło się wiele wydarzeń towarzyszących. Wśród nich panele dyskusyjne, spotkania Questions & Answers, FMF4Kids. Ważnym elementem były koncerty odbywające się w Małopolskim Ogrodzie Sztuki, nazwane AlterFMF – przeznaczone głównie dla osób, które nie wybierały się na koncerty do Hali Ocynowni lub Kraków Areny. Zazwyczaj odbywały się o tej samej porze – stąd też geneza nazwy wydarzenia.

Maszyna ruszyła w środę wieczorem w Kinie Pod Baranami, gdzie odbyła się projekcja dwuczęściowego dokumentu o Andrzeju Wajdzie – Sceny z Wajdy. Kamera Wajdy. Festiwal Muzyki Filmowej na dobre zaczął się jednak w czwartek 25 września od pierwszych spotkań panelowych w Małopolskim Ogrodzie Sztuki oraz konferencji prasowej z udziałem dyrektora programowego FMF Roberta Piaskowskiego, dyrygenta Diego Navarro, autora muzyki do filmu Kon-Tiki Johana Söderqvista, profesora Daniela Carlina, dyrektorki Krakowskiego Biura Festiwalowego Izabeli Helbin, prezesa radia RMF Classic oraz przedstawicieli Festiwalu Filmowego Kosmorama. Po konferencji przedstawiono i skonsumowano tort ozdobiony wielką lukrową maską gladiatora.

Tego dnia odbył się pierwszy z czterech dużych koncertów – w Hali Ocynowi kilka tysięcy osób mogło cieszyć oczy i uszy projekcją superprodukcji skandynawskiej, kandydata do Oscara, filmu Kon Tiki. Dalekomorska podróż z przepiękną muzyką Johana Söderqvista na żywo. Koncert wykonała orkiestra Sinfonietta Cracovia pod batutą Christiana Schummana. Sam film powstał na podstawie książki norweskiego podróżnika Thora Heyerdahla, który przebył podróż przez Pacyfik, by udowodnić swoją teorię na temat zaludnienia Polinezji przez ludy pochodzące z Ameryki Południowej. Jego publikacja rozeszła się w milionach egzemplarzy, a film zmontowany z nagrań z tratwy otrzymał Oscara. Koncert zrobił na mnie duże wrażenie i od tamtej pory zdarza mi się, że czasem włączę sobie fenomenalną muzykę Söderqvista.

Nie mogło być lepszej okazji do zaprezentowania szlagierowych utworów z sagi o Jamesie Bondzie niż siódma edycja Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie. Lista utworów, które zagrano w Kraków Arenie, została wybrana przez słuchaczy radia RMF Classic w wakacyjnym głosowaniu. Dwadzieścia cztery kompozycje zawierały całą gamę piosenek i tematów przewodnich z najsłynniejszych ekranizacji powieści Iana Fleminga. Oczywiście wśród nich nie mogło zabraknąć takich szlagierów jak Goldeneye, You Know My Name, Diamonds Are Forever czy wreszcie piosenki, która przełamała bondowsko-oscarowe fatum – Skyfall, za którą Adele w 2013 roku zgarnęła statuetkę Akademii. Wobec tej ostatniej kompozycji widownia miała największe wymagania, którym na szczęście sprostała Monika Borzym. Ciszę przed burzą widownia przełamała już po kilku pierwszych nutach, a młoda wokalistka została nagrodzona gromkimi brawami. Podczas koncertu orkiestrą Sinfonietta Cracovia dyrygował niezastąpiony Diego Navarro – stały gość programu i przyjaciel FMF-u. Wśród muzyków interpretujących bondowskie szlagiery byli: Zbigniew Wodecki, Damian Ukeje, Justyna Steczkowska, Aga Zaryan, Natalia Nykiel oraz goście zza granicy – Esther Ovejero i Lorena Garcia. Podczas koncertu na sześciu ekranach prezentowano grafiki z poszczególnych epizodów przygód agenta 007. Na sam koniec wszyscy wspólnie zaśpiewali numer Another Way to Die Jacka White’a i Alicii Keys. Wówczas zaczęło mnie dręczyć pytanie, czy już połowa minęła, czy jeszcze połowa przede mną…

Nikogo nie powinien dziwić fakt, że na trzeci koncert wyprzedano wszystkie bilety. Przed pełną widownią w Kraków Arenie orkiestra Sinfonietta Cracovia i chór Pro Musica Mundi pod batutą Ludwiga Wickiego, zaprezentowali muzykę do filmu Gladiator. Przed rozpoczęciem koncertu na scenie pojawił się sam autor ścieżki dźwiękowej do filmu – Hans Zimmer. Niestety z przyczyn losowych nie mogła w Krakowie pojawić się Lisa Gerard. W jej miejsce wystąpiła, znana już sympatykom FMF z koncertów Władcy Pierścieni, Kaitlyn Lusk. Koncert wywarł na mnie wielkie wrażenie. Tak monumentalna produkcja z muzyką na żywo zgrywa się idealnie i dostarcza spotęgowanej ilości wrażeń.

Jestem ciekaw, jakie filmy zostaną zaprezentowane w przyszłych latach. Do tej pory, oprócz Gladiatora i Kon-Tiki, odbyły się pełne projekcje trylogii Władcy Pierścieni, pierwszej części Piratów z Karaibów, Pachnidła oraz Matrixa. Trudno jednoznacznie stwierdzić, która z nich była najlepsza – wszystkie (poza opuszczonym Matrixem) równie mocno utknęły mi w pamięci.

W ostatni dzień Hala Ocynowni ponownie została zapełniona do ostatniego miejsca. W tym roku przypadła setna rocznica założenia Amerykańskiego Stowarzyszenia Kompozytorów, Autorów i Wydawców – ASCAP (American Society of Composers, Authors and Publishers) Stowarzyszenie wybrało Kraków i Festiwal Muzyki Filmowej do uczczenia swojego jubileuszu. Z tej okazji do stolicy Małopolski zawitały takie sławy jak: Hans Zimmer, Dario Marianelli, Elliot Goldenthal, Patrick Doyle czy Garry Schyman. Nie mogło zabraknąć także przedstawicieli ASCAP-u, władz miasta Krakowa oraz instytucji kulturalnych, które podjęły współpracę z Festiwalem. Poza galą kompozytorów i ludzi świata muzyki filmowej można było spotkać, posłuchać, (a nawet zadać im pytanie) w kinie Kijów.Centrum oraz Małopolskim Ogrodzie Sztuki.

Wieczór był pełen wrażeń i zapierających dech w piersiach momentów. Tym razem koncert wykonała Orkiestra Akademii Beethovenowskiej pod batutą niezawodnego Diego Navarro. Na początku odbyła się krótka prezentacja działalności ASCAP-u. Następnie wręczono dwie nagrody: FMF Ambasador dla Nancy Knutsen oraz FMF Youth Talent Awards dla Jana Sanejko. Wówczas młody kompozytor miał okazję zaprezentować swoją zwycięską kompozycję, najlepszą muzykę do traliera gry Bioshock: Infinity. Utwór został zagrany symultanicznie z fragmentem promującym grę. Dopiero po tych wszystkich atrakcjach rozpoczął się koncert główny. Wśród zaprezentowanych utworów znalazły się z suity z filmów Spartakus Alexa Northa, Anna Karenina autorstwa Dario Marianellego, Frankenstein, Thor, Harry Potter i Czara Ognia Patricka Doyle’a czy Zabić drozda Elmera Bernsteina. Podczas utworu z Godzin Gustava Santaolalli na fortepianie zagrał Leszek Możdżer, a motyw przewodni ze Śniadania u Tiffany’ego na flecie poprzecznym zagrała Sara Andon. Na finał pozostały jednak dwie wisienki na okazałym torcie, jakim był tegoroczny Festiwal. Najpierw monumentalna, kilkunastominutowa suita Eliota Goldenthala z filmów Batman i Robin/Batman Forever. Podczas koncertu na wielkim ekranie był wyświetlany wielki nietoperz znany ze zbroi człowieka-nietoperza. Po sali zaś, na której zgasło światło, w sposób znany z filmu „wędrowało” logo Batmana,– prezentowane za pomocą ogromnego reflektora. Wydawało się, że po tym utworze już nic mnie nie może zaskoczyć. Na szczęście, myliłem się. To, co wydarzyło się na końcu, zapamiętam do końca życia. Na scenę wkroczył Hans Zimmer i zajął miejsce za pięknym fortepianem. W świetle reflektorów, ku uciesze żeńskiej części widowni, pojawił się Baron z polskiego zespołu Afromental i ruszyły pierwsze dźwięki suity z Incepcji. Utwór trwał kilkanaście minut i został zagrany z wagnerowską werwą – w kulminacyjnym momencie nie słyszałem własnych myśli, a ściany Hali Ocynowni drżały od dźwięku puzonów i bicia w bębny. Po finalnych dźwiękach widownia oszalała. Na scenie pojawili się wszyscy najważniejsi goście, brawa trwały niespotykanie długo i nie mogły ustać. Takich wieczorów się nie zapomina. Emocje dodatkowo potęgował fakt, że to już koniec i na następne wielkie wrażenia związane z muzyką filmową trzeba czekać rok.

7. Festiwal Muzyki Filmowej - relacja

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.