Czarne złoto

Nadszedł czas najdłuższych wieczorów roku. Mrok i mróz panujące za oknem zachęcają do wygodnego zasiedzenia się w fotelu z dobrą lekturą w ręce. I tak kolejnym tytułem, który w tym najintensywniejszym okresie czytelniczym przewinął się przez moje ręce, był thriller pomieszany ze szczyptą kryminału pod tytułem Czarne złoto, autorstwa Bartłomieja Rychtera.

Akcja książki toczy się pod koniec XIX wieku, a znany z wcześniejszej powieści Rychtera Złoty wilk Borys Pasternak wyrusza na kresy Austro-Węgier w poszukiwaniu kobiety, którą darzy uczuciem. Tam zatrudnia się jako nauczyciel, by w dzień pracować, a w nocy przeczesywać okolice w celu odnalezienia ukochanej. Gdy dociera do Stojanowa, miasta, którego życie toczy się wokół kopalni naftowej, akcja przybiera zupełnie inne tory. Okazuje się, że członkowie rodziny pracodawców Pasternaka skrywają wiele sekretów z przeszłości. W posiadłości, w której mieszka bohater, zaczynają się dziać dziwne rzeczy, a za sprawą dzieci gospodarzy Borys poznaje wiele kontrowersyjnych informacji rodzinnych i zostaje uwikłany w tajemnicę, której wcale nie chciał odkrywać. Im dłużej Pasternak przebywa w Stojanowie i im więcej mrocznych kart odkrywa, tym atmosfera robi się „gęstsza”, a napięcie rośnie.

Miałem już styczność z piórem Rychtera przy okazji lektury Ostatniego dnia lipca – niezwykle wciągającego kryminału, rozgrywającego się w stolicy, z powstaniem warszawskim w tle. Bardzo oryginalnym pomysłem był sposób przedstawienia tego konfliktu przez autora, który opisał jego przebieg nie tylko z perspektywy powstańców, ale także okupantów nazistowskich. Zarówno ta książka, jak i Czarne złoto dowodzą, że Rychter jest pisarzem wszechstronnym, który posiada wiele ciekawych pomysłów i liczę na to, że jeszcze nieraz mnie zaskoczy.

Autor fantastycznie przedstawił realia życia na kresach Austro-Węgier, wplatając w fabułę także sporo informacji o przemyśle naftowym, o którym niewiele wiedziałem. Poza głównym wątkiem Rychter zwraca uwagę na żądze kierujące ludźmi w celu zdobycia pieniędzy na czarnym złocie oraz zatargi zarówno pomiędzy przedsiębiorcami, jak członkami rodziny Kieszkowskich – pracodawców Pasternaka. Rozbudowana intryga, tajemnicze wydarzenia, brutalne zbrodnie, nieoczekiwane zwroty akcji, retrospekcje z życia Borysa Pasternaka – wszystkie te elementy Bartłomiej Rychter zawiera w swojej najnowszej książce.

Czarne złoto bardzo przypadło mi do gustu, jednak uważam, że zbyt dosłowne zakończenie trochę zepsuło niesamowitą atmosferę, którą Rychter budował przez ponad trzysta stron książki. Nie umniejsza to jednak faktu, że lektura bardzo mnie wciągnęła i z wielką chęcią sięgnę po kolejną książkę pisarza, o ile taka powstanie.

Serdecznie polecam Czarne złoto, szczególnie we wspomnianym przeze mnie okresie zimowym. Nie jestem pewien, czy byłbym w stanie tak silnie poczuć atmosferę książki, gdybym czytał ją w upalny dzień w środku lata.

Czarne złoto
Autor książki: 
Rok wydania: 
2013

Dodaj komentarz

Plain text

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w odnośniki, które można kliknąć.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.